﻿<title_newspaper=”Chłopska Droga”> 
<title_article=”Na emigracji się żrą”> 
<author_1=””>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1952">
<month="9">
<date=”1952-09-21”>
<period=”w”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Emigracyjne tałałajstwo nie może sobie miejsca znaleźć. Wszelakie Andersy i Mikołajczyki, razem z kupą zaśniedziałych hrabiów i lokajów, jak tylko mogą szczekają na Polskę za podłe parę dolarów i czekają na powrót „dawnych, dobrych czasów”.
Ciągle im się marzą dawne majątki, posady, hulanki. Ale czas się dłuży, więc między sobą się żrą. Jak głodne psy o niedogryzioną kość. Nie jest ich winą, że w takich razach wymknie im się parę słów prawdy. Jeden z nich pisze tak: „Prawdą jest niestety, że w szeregach naszej emigracji politycznej wielką rolę odgrywają przedstawiciele typu „szlachecko - inteligenckiego...”. Własne państwo było dla nich jakby własnym majątkiem, utrata państwa i wyjazd na obczyznę oznaczał, że trzeba zaczepić się u cudzej klamki, w charakterze rezydenta, żyjącego z łaski. Wszystko to byłoby bardzo piękne, gdyby nie przedziwna łatwość, z jaką można werbować Polaków (emigracyjnych łajdaków — dopisek red.) za umiarkowanym wynagrodzeniem do prowadzenia polityki sprzecznej z interesem narodowym...”
Powiedział wyraźnie, chociaż nie bez ogródek. Co to jest – ta „przedziwna łatwość” i to „umiarkowane wynagrodzenie”? Powiedzieć inaczej znaczy: anglo-amerykańscy protektorzy mogą kupić emigracyjnego łajdaka za byle co. Do najpodlejszej roboty. Panowie hrabiowie będą się jeszcze kłócić z panami „prezesami”, „ministrami” o jeden i ten sam ochłap. I na dwóch łapach służyć dolarowym gangsterom. Mimo woli przyznaje to nawet sanacyjny „Dziennik Polski”. W jednym z numerów tego szmatławca czytamy:
„Chodzi nam o ustalenie jednej prawdy, a mianowicie, że nasze uchodźstwo polityczne jest funta kłaków niewarte z punktu widzenia politycznego. Są to jakieś złośliwe karzełki o spuchniętych głowach, kombinatorzy najgorszej klasy, ludzie bez horyzontu i bez etyki, egoiści i kołtuny, którzy brudnymi łapami wydzierają sobie nawzajem sprawę polską, nie po to, aby ją uczcić i szanować i dla niej działać, ale aby stała się ona narzędziem osiągania najniższych celów.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article>
</title_newspaper>

